13 sierpnia 2020

BOISZ SIĘ SPOWIEDZI? SPÓJRZ NA NIĄ OCZAMI KSIĘDZA...

UWIELBIAM SPOWIADAĆ!  KONFESJONAŁ OCZAMI KSIĘDZA.

Konfesjonał: nie ma wspanialszego miejsca.

Nie ma chyba wspanialszego miejsca, niż to, w którym człowiek wraca do Boga. Gdybym musiał oglądać, jak ludzie odchodzą od Boga, to byłoby przygnębiające. Ja mogę być z nimi, gdy do Niego wracają.

Konfesjonał jest miejscem, gdzie ludzie pozwalają, by zwyciężyła Boża miłość. To najbardziej radosne, uczące pokory i inspirujące miejsce na świecie.

Co widzę podczas spowiedzi?

Myślę, że trzy rzeczy. Po pierwsze, widzę jak działa Boże miłosierdzie. Mogę regularnie stawać twarzą w twarz z odmieniającą życie potęgą Bożej miłości. Mogę zobaczyć Bożą miłość z bliska i to przypomina mi stale o tym, jak dobry jest Bóg.

Drugą rzeczą, którą widzę, jest ciągła troska konkretnych osób o to, by stawać się świętymi. Nie dbam o to, czy to trzecia spowiedź tego człowieka w tym tygodniu. Jeśli poszukuje sakramentu pojednania, oznacza to, że ta osoba się stara. Nic innego mnie nie obchodzi.Ta myśl jest warta zastanowienia: pójście do spowiedzi to znak, że nie zrezygnowałeś z Jezusa. 

Konfesjonał nie jest miejscem od robienia wrażenia.

Rozmawiam z ludźmi, którzy mówią: „nie chcę iść do spowiedzi, bo mój ksiądz naprawdę mnie lubi i myśli, że jestem dobrym człowiekiem”. W odpowiedzi na to mogę powiedzieć dwie rzeczy. On nie będzie rozczarowany! Wasz kapłan zobaczy kogoś, kto się stara! Pokażcie mi świętego, którzy nie potrzebował Bożego miłosierdzia!

A nawet jeśli, to co z tego, że kapłan jest rozczarowany? Staramy się robić dobre wrażenie w tylu różnych sytuacjach w życiu. Konfesjonał nie jest miejscem, w którym mamy robić dobre wrażenie. Konfesjonał jest miejscem, gdzie umiera nasze pragnienie zaimponowania.

Pomyśl o tym: we wszystkich innych grzechach istnieje potencjał, który sprawia, że pędzimy do konfesjonału, ale pycha jest tym jedynym, który każe nam ukrywać się przed Bogiem, mogącym nas uzdrowić.

Czy pamiętam twoje grzechy? Nie!

Tak często ludzie pytają, czy pamiętam grzechy penitentów. Rzadko, prawie nigdy nie zapamiętuję grzechów z konfesjonału. To może wydawać się niemożliwe, ale prawdą jest, że grzechy nie robią aż takiego wrażenia. Nie są jak niezapomniane zachody słońca lub deszcz meteorytów czy super intrygujący film – są raczej jak śmieci.

Szczerze mówiąc, gdy zdasz sobie sprawę, że w sakramencie pojednania mniej chodzi o grzech, a więcej o to, że śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa odnoszą zwycięstwo w życiu człowieka, grzechy tracą cały swój blask, a w centrum uwagi staje zwycięstwo Jezusa.

W konfesjonale widzę moje własne słabości.

Trzecią rzeczą, którą ksiądz widzi, kiedy słucha spowiedzi, jest jego własna dusza.

Nie umiem wam opowiedzieć, jaki czuję się mały, kiedy ktoś przychodzi po miłosierdzie Jezusa, które otrzymuje za moim pośrednictwem. Uderza mnie fakt, że on umiał rozpoznać grzech w swoim życiu, na który ja byłem ślepy w moim własnym. Słuchanie, jak ktoś pokornie wyznaje swoje grzechy, kruszy moją własną pychę. To jeden z najlepszych rachunków sumienia.

Arcybiskup Fulton Sheen powiedział kiedyś kapłanom, że z trudem zdajemy sobie sprawę z tego, co się dzieje, kiedy wyciągamy nasze ręce nad głową penitenta podczas rozgrzeszenia. Nie zdajemy sobie sprawy, powiedział, że prawdziwa Krew Chrystusa kapie wtedy z naszych palców na głowę penitenta, oczyszczając go.

Ręce kapłana i sakrament, który leczy.

Dzień po moich święceniach mieliśmy małe przyjęcie. Mój tata całe życie pracował jako chirurg ortopeda i był bardzo dobrym specjalistą. Od kiedy pamiętam, jego pacjenci przychodzą do mnie w różnych momentach i mówią mi, jak ich życie się zmieniło, ponieważ mój tata jest takim dobrym chirurgiem.

No więc mój tata stanął wśród ludzi obecnych na przyjęciu i powiedział: „Przez całe życie używam moich rąk, by leczyć złamane kości. Ale od teraz mój syn Michael, ksiądz Michael będzie używał swych rąk, by leczyć złamane dusze. Jego ręce uratują jeszcze więcej istnień ludzkich niż moje”.

Spowiedź jest zawsze zwycięstwem.

Niezależnie od tego, czy wyznałeś konkretny grzech po raz pierwszy czy po raz setny, każda spowiedź jest wygraną dla Jezusa.

Tak to właśnie jest. Mogę siedzieć i patrzeć przez cały dzień, jak Jezus odzyskuje swoje dzieci. To absolutnie niesamowite.


Autorem tekstu jest ks. Mike Schmitz – szef duszpasterstwa młodzieży i młodych dorosłych w diecezji Duluth oraz duszpasterz Newman Catholic Campus na Uniwersytecie Minnesoty w Duluth. Artykuł ukazał się na portalu  https://pl.aleteia.org/2016/10/06/uwielbiam-spowiadac-konfesjonal-oczami-ksiedza/?fbclid=IwAR3o4Ciz1oPA1YGwcFHc4DPX0-j5XWx5S8p1zgzK91-HegcoyPrJcqdum3s

 

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
131 0.17675304412842